Źle ustawiony rozrząd w Cruze?
: 3 gru 2016, o 17:17
Witam wszystkich, jestem tu nowy, chociaż moim Cruze od dziś nie jeżdżę jak dotąd nie było z nim większych problemów, poza sondą lambda 2 właściwie bezawaryjnie 120 tyś km. Oczywiście jestem po wymianie mocowań i amortyzatorów co zaskutowało błogą ciszą w trakcie jazdy ale nie o tym chciałem napisac
Otóz mam pewnego rodzaju problem w piątek oddałem mechanikowi na wymianę rozrządu mojego chevroleta.Na pytanie dlaczego tego nie robiłem w ASO odpowiedź jest prosta- najbliższe konkretne ASO mam 100km od siebie, i nie mam czasu tam jeździc ( pracuje dlugo rowniez w soboty, często noce, bez auta nie da rady) Dzisiaj byłem w serwisie ( no bo ile można wymieniac rozrzad 2 dni?? ). okazało się że były problemy bo nie posiadał blokad, ale sobie poradził i auto zrobił, tylko " jakiś check się świeci ale można jeździc i przyjechac w poniedzialek to sprawdzic, on jeździł i wszystko w porządku niby " Oczywiście nie zgodziłem się na taką opcję zostawiłem auto do dalszej naprawy az sobie poradzi z tym " checkiem". Auto zostawiłem w pełni sprawne oczywiście.
Śmiem przypuszczac że najprawdopodobniej zle jest ustawiony rozrząd, ale nie na tyle żeby powodowa jakies powazne konsekwencje, chociaż moge sie mylic bo wyksztalcenia technicznego nie mam
I teraz moja prośba o poradę co byście zrobili na moim miejscu? Czy w poniedzialek wołac lawete i wiezc samochod od mechanika do ASO zeby go jeszcze raz zlozyli, tracic pieniadze na lewate i ponowna wymiane rozrzadu w ASO ( komplet INA + pompa wody dostarczylem sam domechanika ) czy wyluzowac i dac dzialac gosciowi, czy jechac nim samemu do ASO, czy płacic mu za robote, na podstawie faktury a pozniej ubiegac sie o zwort ( jakby sie okazalo ze jest zle) czy nie skoro auto nie jest dobrze zrobione ? Nie chcialbym dzialac jakos pochopnie z powodu emocji, ale z drugiej strony martwie sie o samochod.
Otóz mam pewnego rodzaju problem w piątek oddałem mechanikowi na wymianę rozrządu mojego chevroleta.Na pytanie dlaczego tego nie robiłem w ASO odpowiedź jest prosta- najbliższe konkretne ASO mam 100km od siebie, i nie mam czasu tam jeździc ( pracuje dlugo rowniez w soboty, często noce, bez auta nie da rady) Dzisiaj byłem w serwisie ( no bo ile można wymieniac rozrzad 2 dni?? ). okazało się że były problemy bo nie posiadał blokad, ale sobie poradził i auto zrobił, tylko " jakiś check się świeci ale można jeździc i przyjechac w poniedzialek to sprawdzic, on jeździł i wszystko w porządku niby " Oczywiście nie zgodziłem się na taką opcję zostawiłem auto do dalszej naprawy az sobie poradzi z tym " checkiem". Auto zostawiłem w pełni sprawne oczywiście.
Śmiem przypuszczac że najprawdopodobniej zle jest ustawiony rozrząd, ale nie na tyle żeby powodowa jakies powazne konsekwencje, chociaż moge sie mylic bo wyksztalcenia technicznego nie mam
I teraz moja prośba o poradę co byście zrobili na moim miejscu? Czy w poniedzialek wołac lawete i wiezc samochod od mechanika do ASO zeby go jeszcze raz zlozyli, tracic pieniadze na lewate i ponowna wymiane rozrzadu w ASO ( komplet INA + pompa wody dostarczylem sam domechanika ) czy wyluzowac i dac dzialac gosciowi, czy jechac nim samemu do ASO, czy płacic mu za robote, na podstawie faktury a pozniej ubiegac sie o zwort ( jakby sie okazalo ze jest zle) czy nie skoro auto nie jest dobrze zrobione ? Nie chcialbym dzialac jakos pochopnie z powodu emocji, ale z drugiej strony martwie sie o samochod.