Kręcę raz, nic, drugi raz, też nic, za trzecim razem załapało.
Wcześniej sporadycznie też zdążały się takie kwiatki ale z drugim razem zawsze ładnie odpalał.
Po ruszeniu też przez krótki odcinek strasznie ciężko chodził, nie miał mocy, dławił się, raz prawie zgasł, jakbym na oparach jechał.
Błędów nie sprawdzałem bo mi telefon padł
Wcześniej też miałem podobne objawy ale nie aż w takim stopniu, to znaczy po odpaleniu przez jakiś czas w okolicy 2500 - 4000 obr. miał muła, powyżej szedł ładnie ale przypisywałem to wadliwemu działaniu sondy lambda bądź świec, oczywiście te elementy już jakiś czas temu wymieniłem i w sumie przestałem zwracać na to uwagę.
Filtr paliwa też był wymieniany jakieś półtora roku temu czyli około 20 tyś km.
Czyżby rzeczywiście padał regulator ciśnienia paliwa?
Ostatnio jak wyciągałem zespół pompy to był dość czysty, jak i sam zbiornik.
Zobaczę może uda mi się dzisiaj pobawić z pomiarem ciśnienia na listwie.

