Witam po długiej nieobecności.

Minęło kilka miesięcy, a ja nadal borykam się z tym samym problem spadku obrotów. Nie znaczy to jednak, że nic nie próbowałem z tym zrobić.
Po żadnej z poniższych napraw/wymian, problem ten nie ustąpił.
Na dzień dobry poszło to, co trzeba było zrobić:
- kompletny rozrząd + uszczelniacze zaworowe + UPG + bonusowo, za radą mechanika, pierścienie
Przestał kopcić z rana, olej trzyma się środka skali, wszędzie suchutko. Zaczęły się dziwne czknięcia, Torque rozwiał wątpliwości: wypadanie zapłonów - na 3 cylindrze częściej, na 4 sporadycznie. Z dnia na dzień było coraz gorzej. Raz się zdarzyło, że musiałem kręcić go kilkanaście razy, zanim odpalił, choć wcześniej i później zawsze palił i pali na dotyk. Obejrzałem dokładnie cewkę. Pod fajkami nr 3 i 4 widać było, że bolce, które owe fajki gumowe się zakłada, są zaśniedziałe. Przeczyściłem papierem ściernym i pomogło. Ale nie na długo. Zakupiłem nową NGK i już dwa miesiące jest spokój.
- wymieniłem map sensor - praktycznie brak poprawy
Obserwuję ciągle, jak auto się zachowuje i oto moje obserwacje (sporo pomaga mi Torque, może kogoś ż szanownych forumowiczów na coś naprowadzi, ja już głupi jestem

)
- Co kilkaset km pojawia się błąd p0420, czyli niska wydajność katalizatora - kasuję i jeżdżę dalej (sondy wydają się pracować - 1 idzie sinusoidą , lekko schodkową; 2ga różnie, raz spłaszczona, częściej jednak zbliżona amplitudą do 1szej )
- w czasie jednostajnej jazdy czasem są wyczuwalne delikatne zdławienia, jakbym minimalnie odjął gazu
- często podczas ruszania i rozpędzania, podczas kolejnych zmian biegów na wyższe, obroty spadają momentalnie za szybko i zmiana biegu jest z szarpnięciem
- jazda w korku, gdzie potrzebuję tylko delikatnie musnąć pedał gazu, ostro szarpie
I teraz dziwna sprawa, o której nie wiem co myśleć. Wskaźnik temperatury cieczy podnosi się w miarę nagrzewania się silnika i zatrzymuje się trochę przed środkiem skali i praktycznie trzyma się tam jak przyklejony. Byłem spokojny, ale zauważyłem, że wentylator dosyć często lata na dużych obrotach. Jeszcze, zanim przyszły ciepłe dni. Postanowiłem to skonfrontować ze wskazaniami z Torque. Wychodzi, że wskazówka zatrzymuje się na około 80-85*C, a faktycznie temperatura idzie dalej. Jak było chłodniej, temperatura po rozgrzaniu i jeździe po mieście w trybie start-stop chodziła sobie między 90 a 98*. Teraz, kiedy jest cieplej, temperatura dochodzi nawet do 105*

, ogólnie chodzi sobie między 95 a 105. Wskazówka na zegarach stoi przed połową skali... Coś tu jest nie tak. Poziom płynu w normie. Węże do chłodnicy górny i dolny gorące. Termostat, czy może czujnik szwankuje? A może tak ma być? Tylko, że kiedy na prawdę coś nawali z układem chłodzenia, to wskazówka na zegarach nie da mi nawet o tym znać.
