Dzisiaj wybrałem się w trasę i zacząłem od zatankowania gazu, bo jeszcze po 1,99 zł. Po zatankowaniu wyjechałem za rogatkę i chowając kartę płatniczą zdusiłem silnik na wolnych obrotach nie wiedząc o tym, auto się toczyło puściłem nagle sprzęgło i silnik obrucił się kilka razy zanim stanął pokonując własną kompresję. Ponownie chciałem uruchomić silnik i ni huhu. Następna próba silnik się uruchomił i miał około 500 może 600 obrot nic nie szarpał bo nie czułem, przyciskam pedał gazu, zgasł, i znowu uruchamiam i to samo, przy kolejnych próbach wydawało i się, że wskaźnik obrotów ześwirował i otworzyłem maskę by sprawdzić czy faktycznie silnik pracuje i pracował

po wciśnięciu pedału gazu, to samo, zgasł. Wtedy straszna złość mnie wzięła bo uświadomiłem sobie w tym momencie, że przestawił się rozrząd. Pomyślałem, że doopa z jazdy i trzeba dzwonić po lawetę.
Postanowiłem sobie, że dokonam ostatniej próby odpalenia i silnik wystartował jakby wcześniej nic się nie wydarzyło
Zapomniałem dodać że, przy kolejnych startach zapaliła się kontrolka silnika. Jutro sprawdzę czy odczytam jakiś błąd.
Myśle sobie, że gdyby silnik był zalany, to nie odpalił by w ogóle, ale dopuszczam taką opcję.
A może błąd sterownika
Spotkał się ktoś z takim dziwnym zachowaniem silnika?