Więc tak... Mechanik odpiął kostkę od kolektora i zaproponował przy okazji usunięcie klap, stwierdził że w mercedesie tak robił i było git. W dźwiękach silnika nie słychać absolutnie żadnej różnicy, na dobrą sprawę mnie to aż tak nie martwi bo żeby usłyszeć to terkotanie serio trzeba stać blisko auta i zniżyć głowę do maski. Zauważyłem jednak różnicę w jeździe, auto od wolnych obrotów i przy zmianie biegów chodzi płynniej, oraz ma sporo więcej mocy na wysokich obrotach. Wcześniej na każdym biegu przy ok 3700 obrotów łapał taki głuchy moment, gaz w deche a auto jakby chciało, a nie mogło. Sytuację tłumaczyłem sobie tak, że to przecież spore auto z silnikiem 1.8 121km. Jednak po odłączeniu klap auto aż mnie zaskoczyło, głuchy moment zamienił się w konkretną moc, auto rwie do przodu, czuć że chce i jest żywe, nie wiem jeszcze jak ze spalaniem. Tyle z sprawy kolektora. Natomiast chciałbym zadać jeszcze jedno pytanie, auto od jakiegoś roku dziwnie mruczy, wyje. Stojąc obok słychać to wyraźnie, na zimnym chodzi jakby pulsacyjnie nierówno (obroty na wskazówce i kompie stoją twardo), gdy się nagrzeje, to mruczenie/wycie jest ciągłe, z momentem pulsacji/zawahania ok co minutę. Załączam film, słychać doskonale pod koniec filmu gdy przeszedłem z lewej strony silnika. Nie wiem czy to powiązanie, ale od roku cierpi na chorobę parkinsona, gdy w aucie jednocześnie wcisnę dwa guziki od szyb (wiadomo robi się przeciążenie) to dokładnie to wycie nasila się i parkinson ustaje. Nie trzymam tak za długo nigdy, żeby nie spalić silniczków.

Ktoś ma pomysł co to może być?
https://youtu.be/Pg9yvWcDeq4