Po wymianie oleju, filtra, oraz podobno sterownika silnika czy raczej jego softu - oddano mi auto .
Niestety samochodem nie dało się jeździć - nie miał mocy - nie przyspieszał, dławił się. Po nawrotce do ASO - okazało się że jest zatarte turbo.
Pytam jak????
Ale do rzeczy : tydzień temu zgłosiłem pojawiający się komunikat na wyświetlaczu o niskim stanie oleju - po telefonie do Assistance Chevrolet - kazano mi dolać oleju i zgłosić to podczas przeglądu. Nie dolewałem nic gdyż stan na bagnecie pokazywał max, a komunikat świecił nadal.
Dziś zgłosiłem dokładnie tą sprawę w ASO bo - jak na złość dziś nic nie wywalało na wyświetlaczu. ASO stwierdziło że zawiesił się jakiś pływak ( pytam się jaki ) i że jak się powtórzy to wymienią czujnik oleju.
Po czym właśnie wystąpiła w/w usterka. Efekt - auto zostało w ASO ja na urlop zostałem z zastępczą Asterką która bagażnika prawie wcale nie posiada. ( przy dwóch wózkach i innych dzieciowych sprawach - to problem )
Pytanie czy w/w komunikat mógł być jakoś pośrednio przyczyną awarii turbo?
Czy to możliwe że turbo siadło samoistnie przy tak niskim przebiegu. Zawsze go chłodzę koło 2 minut po trasie.
Czy serwis powinien naprawić czy wymienić na nową? I na czyj koszt?
Wynająłem już prawnika bo coś czuje małą wojnę z ASO.
Jakieś sugestie?
