Zaczynając od początku napiszę że problemy z rozruchem pojawiały się już rok temu, ale dość sporadycznie.
W ostatnim okresie niestety się nasiliły (aura?), w związku z tym że nie pojawiają się one za każdym razem diagnostyka u mechaników jest dość utrudniona...
Problem sprowadza się do tego że po włożeniu kluczyka i przekręceniu go w celu odpalenia zapalają się kontrolki (jak zawsze), część z nich po teście gaśnie, słychać lekkie buczenie gdzieś z tyłu (pompa paliwa?) przez kilka sekund ale silnik nie odpala.
Nie kręci rozrusznikiem, kompletna cisza. Można to powtarzać kilka(dziesiąt) razy i nic. Przy czym trzeba parę sekund poczekać aby znów było słychać pompę.
Przy przekręcaniu do rozruchu przygasają zegarek i panel klimy (tak chyba jest zawsze) wszelkie inne odbiorniki (dmuchawa, światła, radio) wyłączone.
Następnie po losowej ilości takich prób auto nagle odpala "na raz" i później już nie ma problemu z rozruchem, aż całkiem nie wystygnie. Problem pojawia się znów po np. 8h lub następnego ranka.
Zauważyłem że najczęściej problemy te zdarzają się przy dużej wilgotności powietrza (od jesieni - po deszczach, w zimie gdy mgła, śnieg itp). Natomiast auto najczęściej potrafi odpalić bez problemów nawet przy dużym mrozie (np. ostatnio -17*C), choć dziś (rano -15*C + szron na szybach i po 9h na parkingu -11*C) już były problemy.
Miernik napięcia (chińszczyzna) pokazuje około 12V które spada na moment przekręcenia by po odpuszczeniu wrócić do wcześniejszej wartości. Ten sam miernik po uruchomieniu silnika wskazuje około 14,3-14,5V (ładowanie).
Ze względu na to że podczas prób odpalenia nie odzywa się w ogóle rozrusznik, a jak w końcu zakręci to od razu łapie, wstępnie wykluczyłem kwestię akumulatora. Do tego nie zdarzyło się jeszcze by w końcu nie odpalił choć czasem siedzę tak w aucie 5min
Na co nakierować mechaników? Jak podejść do diagnozy?
Załączam filmik na którym widać ww. objawy. Niestety nie ma na nim momentu jak auto odpala (a odpaliło).
